niedziela, 23 grudnia 2012

Święta, święta

w tym roku święta po końcu świata, hihihih

dzisiaj znów spadło trochę śniegu, więc jest szansa na białe święta :)



Radosnych i spokojnych 
Świąt Bożego Narodzenia! 



niedziela, 2 grudnia 2012

Kulawa Tilda

Już od dłuższego czasu chciałam kupić książkę z wzorami "Tilda", ale to oznaczało wydatek kilku dych, a tu do płacenia rachunki, trzymałam się więc mężnie aż do wczorajszej wizyty w empiku...
Kupiłam "Dekoracje na Boże Narodzenie"
 za pełną cenę, nieobniżoną, bez żadnej informacji o brakach w książce.

Po powrocie do domu szczęśliwa i radosna zabrałam się za czytanie, przeglądanie, oglądanie, wiecie jak to jest z nowymi książkami :)

Na stronie 15 początkowo nie zdziwiło mnie nic, ta pusta część strony nie wyglądała podejrzanie


dopóki nie przeczytałam opisów dalszych projektów. Wszędzie gdzie występował szalik, był też odnośnik, że dokładny opis wykonania znajduje się na stronie... której? której? No właśnie 15

 Przeglądałam książkę kilkakrotnie w poszukiwaniu opisu bądź wykroju szalika, bądź co bądź w książce, gdzie jest wykrój poduszeczki i kieszonki w płaszczyku, powinien być też wykrój bądź opis rozmiaru szalika. Może to dla was nieistotne, ale moim skromnym zdaniem w przypadku Tildowych wzorów bardzo ważne są też proporcje.
Zwątpiłam w swoje zdolności czytania ze zrozumieniem... do chwili powrotu na str. 15 książki

Czy to ja kupiłam wybrakowany egzemplarz, czy wydawnictwo BUCHMANN wypuściło wadliwą partię nie racząc o tym uprzedzić?

Jeśli tylko ja trafiłam na kulawy egzemplarz, to go po prostu zareklamuję. Ale jeśli we wszystkich książkach jest ten sam bubel, to reklamacja sensu mieć nie będzie.







Nie czepiałabym się, gdybym kupiła książkę po cenie promocyjnej bądź obniżonej. Zdarzyło mi się kupić w empiku przez internet książkę o zdobieniu pisanek z okładką pokiereszowaną masakrycznie, ale cena była obniżona, a w treści książki braków nie było

poniedziałek, 26 listopada 2012

Słonie wiosenne

Wiosną znajoma poprosiła mnie o uszycie słoników dla wnuczków i tak powstały ciekawskie stworzenia dwa.
In spring a friend asked me to make elephants for her grandchildren and thus two curious animals came to this world

Słonie pod maszyną grzeczniutkie i nieruchawe, szeleszcząc uszami nasłuchiwały co się dzieje dookoła, a po napchaniu brzuszków mogły ruszyć przed siebie... macając trąbami na oślep... ale nie ruszyły... do czasu kiedy dostały oczka. Wtedy pędem pobiegły poznawać świat...
When I was sewing, they were calm  and lazy, swished their ears listening to the world around them, and when I filled their bellies, they were ready to move... yet they were still blind, so they just decided to wait for the eyes. And once they could see, they moved at full speed ahead to see the world...

Najpierw zaczaiły się w bukszpanie
First they climbed a buxus.


Ale szybko im się znudziło i wyruszyły na popas
But they soon became bored so they looked for some food


Dopiero kiedy dokładnie zwiedziły ogródek, dały się złapać i przetłumaczyć, że podczas eskapady wybrudziły się straszliwie i nie wypada, żeby takie brudne szły do dzieci. Wtedy słonie grzecznie poszły do kąpieli i susząc się oglądały trawnik z lotu prania.
Only after close examination of the garden they decided not to run around any more. They accepted the fact that during their walk they got too dirty and cannot go straight to children, so they took a hot bath and jumped up the laundry line to dry and watch the lawn.


Od maja słonie mieszkają w nowych domach i poznają świat razem ze swoimi właścicielami.
Since May they live in new houses and accompany their owners examining the world around them.

poniedziałek, 5 listopada 2012

Przeprowadzka z Multiply

Ponieważ szefostwo Multiply zadecydowało o zmianie Multiply w market internetowy i podziękowało za współpracę użytkownikom prywatnym blogów i albumów, trzeba znaleźć miejsce gdzie indziej... może tutaj

poniedziałek, 15 października 2012

Energia: zero

Szaro. Buro. Energii zero. Motywacji zero. Optymizm sklęsł i z cichutkim skamlaniem zwiał w najciemniejszy kącik pod szafą. Szaro, siąpi deszcz jesienny...



sobota, 6 października 2012

Chwila dla siebie

Ano skusiłam się...stwierdziłam, że nadszedł czas zrobić coś dobrego i dla siebie, na przykład wybrać się na jakieś warsztaty :-)  W Decokreacjach już od pewnego czasu zapowiadane były kolejne warsztaty rysunkowo-kartkowe prowadzone przez Pasiakową. Na poprzednie nie mogłam się zapisać z braku laku, czasu i pieniędzy. ale temat chwycił, wżarł się w pamięć i drążył jak robal, aż uległam i w przeddzień warsztatów pognałam się zapisać.
Nigdy w życiu nie robiłam kartek samodzielnie, scrapowanie jest mi odległe o całe lata świetlne, ale te akwarele kusiły.


Po 20 godzinach nonstop w pracy (tak jakoś wyszło) pojechałam na warsztaty z lekka padnięta na twarz. A na miejscu - same doświadczone scraperki, znane z nicków osóbki z mnóstwem pozytywnej energii. "Pad na pycho" odleciał z wizgiem w siną dal. Dawno tak się nie uśmiałam.
O mało co nie zakosiłam filcowanego jesiennego szala Lid, pasował mi idealnie!
Sutaszowe kolczyki Agnieszki rwały oczy.
Qrcza-k z niesamowitą energią promieniującą wokół mogłaby chyba konkurować z elektrownią zasilającą nasze miasto :)
Same zdolne i utalentowane osóbki


Trafiłam jak śliwka w kompot... jedyna "zielonka" w całym towarzystwie! Oczy latały mi dookoła głowy, żeby podejrzeć co u wszystkich się dzieje na kartkach. Męczyłam całą gromadę pytaniem "i co dalej" (we wszystkich możliwych wariantach), na które zawsze uzyskiwałam konkretną odpowiedź - zero śladu zniecierpliwienia

Nic to, że materiały i narzędzia obce! Nic to! Wojownik pada, ale dzielnie walczy do końca, jako i ja walczyłam.

Oto wyniki mojej walki:
kartka z babeczką - skończona
kartka z kwiatkami - kwiatki nie są przyklejone, napis jeszcze osobno. Kartkę skończę - wiem jak, chęć jest, czas się kiedyś jeszcze znajdzie

malowane kartki
obrazki malowane rączką mą własną pod kierunkiem Pasiakowej (tutaj pad na pycho za cierpliwość w tłumaczeniu zieleninie co i jak i dlaczego)


Zauroczyło mnie to rysowanie i malowanie. Ołówki i akwarelki mam, już świerzbią mnie paluszki

niedziela, 19 sierpnia 2012

Przeganiam UFOki

Dużo osób zamilkło, a ja na przekór Stefkowi nie zamknę gęby tutaj na Multiply.

Zabrałam się za przeganianie UFOków wiszących mi nad głową prawie jak miecz Damoklesa.

Najstarszy UFOk to obrazek na święta Bożego Narodzenia. 3/4 (a może 7/8) wyhaftowałam wiele, wiele lat temu, jeszcze w liceum. Ale nie dane mi będzie go skończyć, bo pożyczyłam komuś gazetę... jak się okazało na wieczne nieoddanie. Nie pamiętam już kto to był, tym samym przepadł schemat i szansa na skończenie UFOka zgodnie z wzorem.

Z tego samego powodu nie wyhaftuję pledu świątecznego, bo ktoś pożyczył ode mnie gazetę z pierwszą częścią schematu. Drugą część znalazłam w necie, ale pierwsza przepadła wraz z gazetą. Dobry zwyczaj - nie pożyczaj! Teraz przyjmuję to motto za swoje.

Dawno temu dostałam zestaw mulin na logo kołderkowe i chociaż wyszyłam z niego przepisowe cztery sztuki (już wszyste w kołderki), to zostało jeszcze dość dużo muliny. Dociachałam cztery kolejne kwadraty kanwy i haftuję logo, ot taka logiczna niedziela   Trzy sztuki wyhaftowane, czwarta jeszcze przede mną. Skończę, wypiorę i wyślę z kwadracikami zapasowymi, które leżą gotowe od jakiegoś czasu (czy to też już podlega pod definicję UFO?)

Co poza tym?
Tester (lat 4) wyrwał paluszkowemu konikowi ogon, więc muszę znaleźć inny sposób przymocowania ogona... trudno, ale lepiej że odpadło w łapkach testera niż z gotowej kołderki... tfu, tfu, tfu!!!!!!!! [odpukuje we wszystko co niemalowane w zasięgu wzroku]
Nadal jakoś nie mogę dobrać materiałów do kwadracika na poduszkę uśmiechową, ciągle coś w tym doborze zgrzyta fałszywie

A poza tym... jest piękna niedziela. Słońce świeci z całej siły i ciut przesadza, więc nie pcham się na dwór. Zaraz zrobię mrożoną kawę i upiekę ciacho z jabłkami

Miłej niedzieli!

sobota, 28 lipca 2012

niedziela, 3 czerwca 2012

Wakacje mi się marzą

Kiedy na dworze jest zimno i mokro, marzy mi się wyjazd, daleko, baaaaardzo daleko, tam gdzie jest ciepło, gdzie jeszcze licho mnie nie zaniosło.

When it's cold and raining outside, I start dreaming of going somewhere far away, where it's warm, and where I haven't been to yet


"Somewhere over the rainbow" Israel IZ Kamakawiwo'ole

niedziela, 13 maja 2012

piosenka na dzisiaj

Mirosław Czyżykiewicz "Anioł Bezdomny" (płyta ALLEZ 2005)
słowa: Roman Kołakowski
muzyka: Johannes Brahms, Piotr Rubik



Nie wiem czy imię mam
Nazwij mnie pieczęć złam
Brak mi sił ale trwam
I z goryczą się śmieję
Czy jestem aniołem
Co stracił nadzieję?

Nie wiem czy imię mam
Nazwij mnie pieczęć złam
Powiedz gdzie złożyć mam
Swoje skrzydła żebracze
Czy jestem aniołem
Dlatego że płaczę?

Ja anioł bezpański
Anioł bezbronny
Błąkam się
Wieki wieków bezdomny
Od dnia kiedy Anioł Pański
Wybrał mnie na wroga
Modlę się wieki wieków do Boga

Nie wiem czy imię mam
Nazwij mnie pieczęć złam
Co dzień się ranię sam
W rozpaczliwej zabawie
Czy jestem aniołem
Dlatego że krwawię?

Nie wiem czy imię mam
Nazwij mnie pieczęć złam
Nie chcę być dłużej sam
Przyjmij mnie pod opiekę
Czy jestem aniołem
Czy tylko człowiekiem?

Ja anioł bezpański
Ja anioł bezdomny