Szaro. Buro. Energii zero. Motywacji zero. Optymizm sklęsł i z cichutkim skamlaniem zwiał w najciemniejszy kącik pod szafą. Szaro, siąpi deszcz jesienny...poniedziałek, 15 października 2012
Energia: zero
Szaro. Buro. Energii zero. Motywacji zero. Optymizm sklęsł i z cichutkim skamlaniem zwiał w najciemniejszy kącik pod szafą. Szaro, siąpi deszcz jesienny...sobota, 6 października 2012
Chwila dla siebie
Ano skusiłam się...stwierdziłam, że nadszedł czas zrobić coś dobrego i dla siebie, na przykład wybrać się na jakieś warsztaty :-) W Decokreacjach już od pewnego czasu zapowiadane były kolejne warsztaty rysunkowo-kartkowe prowadzone przez Pasiakową. Na poprzednie nie mogłam się zapisać z braku laku, czasu i pieniędzy. ale temat chwycił, wżarł się w pamięć i drążył jak robal, aż uległam i w przeddzień warsztatów pognałam się zapisać.
Nigdy w życiu nie robiłam kartek samodzielnie, scrapowanie jest mi odległe o całe lata świetlne, ale te akwarele kusiły.
Po 20 godzinach nonstop w pracy (tak jakoś wyszło) pojechałam na warsztaty z lekka padnięta na twarz. A na miejscu - same doświadczone scraperki, znane z nicków osóbki z mnóstwem pozytywnej energii. "Pad na pycho" odleciał z wizgiem w siną dal. Dawno tak się nie uśmiałam.
O mało co nie zakosiłam filcowanego jesiennego szala Lid, pasował mi idealnie!
Sutaszowe kolczyki Agnieszki rwały oczy.
Qrcza-k z niesamowitą energią promieniującą wokół mogłaby chyba konkurować z elektrownią zasilającą nasze miasto :)
Same zdolne i utalentowane osóbki
Trafiłam jak śliwka w kompot... jedyna "zielonka" w całym towarzystwie! Oczy latały mi dookoła głowy, żeby podejrzeć co u wszystkich się dzieje na kartkach. Męczyłam całą gromadę pytaniem "i co dalej" (we wszystkich możliwych wariantach), na które zawsze uzyskiwałam konkretną odpowiedź - zero śladu zniecierpliwienia
Nic to, że materiały i narzędzia obce! Nic to! Wojownik pada, ale dzielnie walczy do końca, jako i ja walczyłam.
Oto wyniki mojej walki:
kartka z babeczką - skończona
kartka z kwiatkami - kwiatki nie są przyklejone, napis jeszcze osobno. Kartkę skończę - wiem jak, chęć jest, czas się kiedyś jeszcze znajdzie
obrazki malowane rączką mą własną pod kierunkiem Pasiakowej (tutaj pad na pycho za cierpliwość w tłumaczeniu zieleninie co i jak i dlaczego)
Zauroczyło mnie to rysowanie i malowanie. Ołówki i akwarelki mam, już świerzbią mnie paluszki
Nigdy w życiu nie robiłam kartek samodzielnie, scrapowanie jest mi odległe o całe lata świetlne, ale te akwarele kusiły.
Po 20 godzinach nonstop w pracy (tak jakoś wyszło) pojechałam na warsztaty z lekka padnięta na twarz. A na miejscu - same doświadczone scraperki, znane z nicków osóbki z mnóstwem pozytywnej energii. "Pad na pycho" odleciał z wizgiem w siną dal. Dawno tak się nie uśmiałam.
O mało co nie zakosiłam filcowanego jesiennego szala Lid, pasował mi idealnie!
Sutaszowe kolczyki Agnieszki rwały oczy.
Qrcza-k z niesamowitą energią promieniującą wokół mogłaby chyba konkurować z elektrownią zasilającą nasze miasto :)
Same zdolne i utalentowane osóbki
Trafiłam jak śliwka w kompot... jedyna "zielonka" w całym towarzystwie! Oczy latały mi dookoła głowy, żeby podejrzeć co u wszystkich się dzieje na kartkach. Męczyłam całą gromadę pytaniem "i co dalej" (we wszystkich możliwych wariantach), na które zawsze uzyskiwałam konkretną odpowiedź - zero śladu zniecierpliwienia
Nic to, że materiały i narzędzia obce! Nic to! Wojownik pada, ale dzielnie walczy do końca, jako i ja walczyłam.
Oto wyniki mojej walki:
kartka z babeczką - skończona
kartka z kwiatkami - kwiatki nie są przyklejone, napis jeszcze osobno. Kartkę skończę - wiem jak, chęć jest, czas się kiedyś jeszcze znajdzie
![]() |
| malowane kartki |
Zauroczyło mnie to rysowanie i malowanie. Ołówki i akwarelki mam, już świerzbią mnie paluszki
niedziela, 19 sierpnia 2012
Przeganiam UFOki
Dużo osób zamilkło, a ja na przekór Stefkowi nie zamknę gęby tutaj na Multiply.
Zabrałam się za przeganianie UFOków wiszących mi nad głową prawie jak miecz Damoklesa.
Najstarszy UFOk to obrazek na święta Bożego Narodzenia. 3/4 (a może 7/8) wyhaftowałam wiele, wiele lat temu, jeszcze w liceum. Ale nie dane mi będzie go skończyć, bo pożyczyłam komuś gazetę... jak się okazało na wieczne nieoddanie. Nie pamiętam już kto to był, tym samym przepadł schemat i szansa na skończenie UFOka zgodnie z wzorem.
Z tego samego powodu nie wyhaftuję pledu świątecznego, bo ktoś pożyczył ode mnie gazetę z pierwszą częścią schematu. Drugą część znalazłam w necie, ale pierwsza przepadła wraz z gazetą. Dobry zwyczaj - nie pożyczaj! Teraz przyjmuję to motto za swoje.
Dawno temu dostałam zestaw mulin na logo kołderkowe i chociaż wyszyłam z niego przepisowe cztery sztuki (już wszyste w kołderki), to zostało jeszcze dość dużo muliny. Dociachałam cztery kolejne kwadraty kanwy i haftuję logo, ot taka logiczna niedziela
Trzy sztuki wyhaftowane, czwarta jeszcze przede mną. Skończę, wypiorę i wyślę z kwadracikami zapasowymi, które leżą gotowe od jakiegoś czasu (czy to też już podlega pod definicję UFO?)
Co poza tym?
Tester (lat 4) wyrwał paluszkowemu konikowi ogon, więc muszę znaleźć inny sposób przymocowania ogona... trudno, ale lepiej że odpadło w łapkach testera niż z gotowej kołderki... tfu, tfu, tfu!!!!!!!! [odpukuje we wszystko co niemalowane w zasięgu wzroku]
Nadal jakoś nie mogę dobrać materiałów do kwadracika na poduszkę uśmiechową, ciągle coś w tym doborze zgrzyta fałszywie
A poza tym... jest piękna niedziela. Słońce świeci z całej siły i ciut przesadza, więc nie pcham się na dwór. Zaraz zrobię mrożoną kawę i upiekę ciacho z jabłkami
Miłej niedzieli!
Zabrałam się za przeganianie UFOków wiszących mi nad głową prawie jak miecz Damoklesa.
Najstarszy UFOk to obrazek na święta Bożego Narodzenia. 3/4 (a może 7/8) wyhaftowałam wiele, wiele lat temu, jeszcze w liceum. Ale nie dane mi będzie go skończyć, bo pożyczyłam komuś gazetę... jak się okazało na wieczne nieoddanie. Nie pamiętam już kto to był, tym samym przepadł schemat i szansa na skończenie UFOka zgodnie z wzorem.
Z tego samego powodu nie wyhaftuję pledu świątecznego, bo ktoś pożyczył ode mnie gazetę z pierwszą częścią schematu. Drugą część znalazłam w necie, ale pierwsza przepadła wraz z gazetą. Dobry zwyczaj - nie pożyczaj! Teraz przyjmuję to motto za swoje.
Dawno temu dostałam zestaw mulin na logo kołderkowe i chociaż wyszyłam z niego przepisowe cztery sztuki (już wszyste w kołderki), to zostało jeszcze dość dużo muliny. Dociachałam cztery kolejne kwadraty kanwy i haftuję logo, ot taka logiczna niedziela
Co poza tym?
Tester (lat 4) wyrwał paluszkowemu konikowi ogon, więc muszę znaleźć inny sposób przymocowania ogona... trudno, ale lepiej że odpadło w łapkach testera niż z gotowej kołderki... tfu, tfu, tfu!!!!!!!! [odpukuje we wszystko co niemalowane w zasięgu wzroku]
Nadal jakoś nie mogę dobrać materiałów do kwadracika na poduszkę uśmiechową, ciągle coś w tym doborze zgrzyta fałszywie
A poza tym... jest piękna niedziela. Słońce świeci z całej siły i ciut przesadza, więc nie pcham się na dwór. Zaraz zrobię mrożoną kawę i upiekę ciacho z jabłkami
Miłej niedzieli!
sobota, 28 lipca 2012
niedziela, 3 czerwca 2012
Wakacje mi się marzą
Kiedy na dworze jest zimno i mokro, marzy mi się wyjazd, daleko, baaaaardzo daleko, tam gdzie jest ciepło, gdzie jeszcze licho mnie nie zaniosło.
When it's cold and raining outside, I start dreaming of going somewhere far away, where it's warm, and where I haven't been to yet
"Somewhere over the rainbow" Israel IZ Kamakawiwo'ole
When it's cold and raining outside, I start dreaming of going somewhere far away, where it's warm, and where I haven't been to yet
"Somewhere over the rainbow" Israel IZ Kamakawiwo'ole
Subskrybuj:
Komentarze (Atom)
